Klub

#RetroMecz: Krzemionki osłupiały. Garbarnia – Stal Mielec 2:0 | 1973 r.

,

Nawet jeśli ktoś, zresztą słusznie, może się poczuć cokolwiek zirytowany sztampowym ujęciem tematu, nie zmienia to postaci rzeczy, że w listopadzie 1973 miało miejsce na Krzemionkach wydarzenie nadzwyczajne. Ze stawki Pucharu Polski wypadła nagle mielecka Stal, choć od kilku miesięcy była ówczesnym mistrzem kraju. Uczynili to akurat „Garbarze”, którzy po rozegraniu doskonałej partii jak najbardziej zasłużenie awansowali do 1/4 finału.

Prasowe tytuły mówiły wiele, a właściwie wszystko:

„Garbarze” eliminują mistrza Polski”

„Mistrz Polski zakończył pucharową karierę”

„Sensacja w Krakowie”

„Sensacyjne zwycięstwo Garbarni nad mistrzami Polski”

Jesień, wbrew pozorom, wcale jednak nie należała do udanych dla naszych ulubieńców. W II lidze, do której „Brązowi” wrócili po rocznej przerwie, szło jak po grudzie. Zaczęło się kiepsko, od premierowej porażki u siebie z Piastem Gliwice (0:2). To był początek złej passy, długo czekano na pierwsze zwycięstwo (2:1 nad Jastrzębiem). Kolejne okazje przepadały, dorobek punktowy był mizerny. W tej sytuacji należało pocieszać się sukcesami pucharowymi. Jak już zaznaczyliśmy w poprzednim odcinku, „Brązowi” najpierw wyeliminowali na stadionie Korony ligowego rywala – AKS Niwka (3:2), później z identycznym rezultatem odesłali do Rybnika I-ligowy ROW. Nagrodą była możliwość rzucenia rękawicy samej Stali Mielec!

W bojach przeciwko mielczanom bywało różnie. Zdarzyło się, że Garbarnię „załatwił” w ciągu ledwie 15 sekund od pierwszego gwizdka jej były piłkarzy Ryszard Miceusz, który zresztą po tym epizodzie w Stali wrócił na Ludwinów. To było w 1963, cztery lata później Garbarnia przesądziła o parszywym losie mielczan, którzy po przegranej na Ludwinowie (2:4) zostali zdegradowani z II ligi. Szybko do niej wrócili, jesienią 1969 Stal wygrała na starym ludwinowskim stadionie 1:0. Jako jedyny wpisał się na listę … Grzegorz Lato, był to dla niego premierowy gol w karierze, która w przyszłości miała potoczyć się wręcz rewelacyjnie…

17 października 1973 roku gol Jana Domarskiego na Wembley dał biało-czerwonym awans do finałów MŚ’74. Oprócz Domarskiego zagrało przeciwko Anglii dwóch innych graczy mieleckiej Stali. Partnerem Kazimierza Deyny i Lesława Ćmikiewicza w środkowej linii był Henryk Kasperczak, z kolei na prawej flance ataku szalał właśnie Lato. Miesiąc później, w pucharowym meczu przeciwko Garbarni, Laty zabrakło na boisku. Ale Kasperczak i Domarski, a także doskonały bramkarz Zygmunt Kukla byli na nim obecni.

20 listopada 1973, stadion Korony. Mimo powszedniego dnia (środa), wczesnej pory rozgrywania zawodów i fatalnej pogody pojawiło się na Krzemionkach ponad 4 tysiące widzów. Obejrzeli pasjonujący mecz, w którym niby żelazny faworyt niespodziewanie został zepchnięty na dalszy plan. Co ważniejsze, już nie był w stanie odwrócić tej kłopotliwej sytuacji.

W 18. minucie Marek Piwowarczyk minął dwóch graczy Stali i strzelił ostro. Kukla zdołał wybić piłkę, ale nadbiegający Zbigniew Macała umieścił ją w siatce. 1-0 dla outsiderów II ligi! Warto zaznaczyć, że w tym momencie wynik mógł być wyższy, gdyż nieco wcześniej Andrzej Deptuch dwukrotnie zmusił bramkarza Stali do najwyższego wysiłku.

Po zdobyciu bramki krakowianie nastawili się na grę z kontry. Kapitalnie na lewej flance ataku grał Stanisław Burak, notorycznie uciekając opiekunowi, którym był Ryszard Per. Od 75. minuty Stal grała w „10” gdyż lubelski sędzia Pawłowski wyrzucił z boiska Adama Popowicza za kopnięcie bez piłki Deptucha. (Popowicz długo mieszkał akurat w Krakowie, był wychowankiem Kabla, w czasie służby wojskowej grał w Wawelu, był piłkarzem wysokiego formatu). „Garbarze” jeszcze bardziej uwierzyli, iż mogą to spotkanie wygrać. W 88. minucie świetnie grający Macała ograł obrońcę gości Jana Wiącka i strzelił obok zaskoczonego Kukli.

Na Koronie zatem, bo to nie Wembley, bohaterem zamiast Domarskiego był Macała, który w bardzo sprytny sposób wykorzystał dwie okazje. Domarski? – Bezpośrednią opiekę nad nim sprawował Artek Kaliszka, przy potężnej sile fizycznej Domarskiego wymagało to świetnego przygotowania atletycznego. Artek, którego ubezpieczałem, znakomicie sprostał zadaniu. Zresztą świetnie zagrali obaj boczni obrońcy, Zbyszek Lupa i Antek Herod, no i Tadek Draus w bramce. W ogóle był to znakomity występ całej drużyny – odtwarza jeden z uczestników pamiętnego meczu, Andrzej Grzesło, personalne kulisy sensacyjnego wyeliminowania mielczan.

Trener mielczan, Aleksander Brożyniak, powiedział po meczu, że takiej ambicji, jaka cechowała „Garbarzy” zabrakło w jego zespole”. Z kolei wiceprezes Garbarni, Henryk Wiśniewski nie krył wzruszenia, a zapytany o ocenę widowiska odpowiedział: – To był świetny mecz, przede wszystkim za sprawą naszych chłopców. Garbarnia jest typową drużyną pucharową, przegrywa w lidze, ale w spotkaniach pucharowych potrafi wznieść się na wyżyny. Kiedyś wyeliminowała Górnika Zabrze, bliski podobnego losu był chorzowski Ruch, a w tegorocznej edycji Pucharu Polski pokonała AKS Niwka i ROW Rybnik po 3:2, chociaż przeciwnicy prowadzili już 2:0. Dzisiaj przyszła kolej na mielczan”.

Przypomnijmy autorów sensacyjnego spektaklu na Krzemionkach.

Garbarnia: Draus – Lupa, Grzesło, Kaliszka, Herod, Deptuch, Macała, Piwowarczyk, Pilarski, Lasoń, Burak.

Stal: Kukla – Per, Kosiński, Janus, Wiącek, Gąsior (Adamowicz), Karaś, Kasperczak, Popowicz, Domarski, Sekulski (Oratowski).

Trzy dni później Garbarnia udała się na kończący rundę jesienną drugoligowy mecz w Katowicach. W obecności zaledwie 100 widzów, na pożegnanie kończącego karierę w barwach gospodarzy Alojzego Łyski, wszystko wróciło do normy. W kronikach odnotowano porażkę Garbarni 0:1. Bo to była liga, nie Puchar Polski, w którym następna przeszkoda, Ruch Chorzów, była już nie do przeskoczenia.… A i spadku z II ligi nie udało się kilka miesięcy później uniknąć.

Jak potoczyły się losy bohaterów z Krzemionek? Trzech z nich niestety nie żyje. Staszek Burak zmarł tragicznie, Edek Pilarski nagle, to samo dotyczyło Tadka Drausa. Za Wielką Wodą od dawna przebywają Zbyszek Lupa i Andrzej Deptuch, już kilkanaście lat temu wrócił stamtąd Zbyszek Macała. We władzach Garbarni działał Andrzej Grzesło, wciąż czyni to Artek Kaliszka. W Niemczech osiedlił się od kilku dekad Tosiek Herod. Marek Piwowarczyk wciąż mieszka w Borku, czyli bardzo blisko macierzystego klubu. Krzysztof Lasoń, po Garbarni zawodnik Legii Warszawa i ŁKS-u, zapewne nadal przebywa w Belgii, choć nie mamy pewności.

(JC)

I drużyna

II drużyna

Drużyny młodzieżowe