Pierwsza drużyna

Jak znikający punkt…

,

Sparingi, nawet seryjne zwycięstwa w nich, to zawsze element o drugorzędnym znaczeniu. Prawdziwa weryfikacja formy następuje z chwilą pierwszego gwizdka ligi na wiosnę. Przed tygodniem podopieczni Łukasza Surmy rozgromili Siarkę Tarnobrzeg 7:0. Niemal przed chwilą w meczu o jakże ważne punkty pewnie pokonali Legionovię 3:1.

I dopiero to jest ta najważniejsza wiadomość po zimowej przerwie, która upłynęła na zbiorowym głodzie piłki.

Już nie ma w „brązowych” szeregach Jurkowskiego (Wieczysta) i Wójcika (Rekord Bielsko-Biała), za kartki musiał pauzować Feliks. Są za to Nakrosius (Górnik Łęczna) i Radwanek (Zagłębie Sosnowiec). Obaj właśnie przeszli w Garbarni chrzest bojowy. W przypadku Radwanka zaczęła się ta przygoda milej, niż mógłby wymarzyć.

Trwała ledwie 3. minuta meczu, gdy na prawym skrzydle Wyjadłowski sprytnie pozbył się opieki, idealnie dogrywając akurat do Radwanka. Ten stanął przed konkretnym zadaniem: pozbyć się „plastra” na plecach, uprzedzić go. I to zrobił, Garbarnia błyskawicznie objęła prowadzenia.

Prezes Jasiówka rzekłby, że była to właściwa uwertura. Tak, na akcje „brązowych” patrzyło się z nieukrywaną przyjemnością. Przede wszystkim Wyjadłowski wciąż pozostawał nieuchwytny. (Jak „Znikający punkt”, był kiedyś taki film, choć wcale o futbolu…). W 9. minucie dojrzał go Kowalski, od Wyjadłowskiego piłka znów trafiła do nadbiegającego Radwanka. Byłaby prawie kopia pierwszego gola, ale Radwanek pomylił się minimalnie.

Nic to, gramy dalej. Znów Kowalski, znów Wyjadłowski, ale w roli egzekutora wystąpił tym razem Kuczak. Uczynił to perfekcyjnie, nadając piłce taką rotację, aby Podleśny ponownie był bezradny. W 16. minucie zrobiło się więc świetnie, chwilę później było jeszcze lepiej. Na bramkę gości ostro uderzał Kowalski, piłka przypadkowo trafiła pod nogi Mruka, ten nie zmarnował idealnej okazji. 3:0. Co tu się dzieje?!

Legionovii trzeba oddać, że nie miała ochoty na rozwijanie bardzo nieciekawego wątku, oczywiście z jej perspektywy. Przyjezdni misternie ułożyli „klepkę”, w jej efekcie Małek po minięciu Frątczaka ostatecznie posłał piłkę do siatki, mimo desperackiej interwencji któregoś z defensorów.

3:1 to nie to samo co 3:0. Istotne było, aby przed pauzą już nie poniosła Garbarnia następnej straty. Z pomocą przedniej klasy zachowania Frątczaka w jednej sytuacji z udziałem Koziary ten zamysł zrealizowano.

Legionovia zaraz po wznowieniu meczu próbowała energicznie zmniejszyć dystans. Co osiągnęła? Niewiele. Bez wątpienia najgroźniej było dla „Brązowych”, gdy w 69. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Małek, ale niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Akcje „Garbarzy” były bez wątpienia bardziej wyraziste. Najpierw Słoma, choć to lubi, nie podjął się pojedynku „1 na 1”, a decyzja strzału w tzw. krótki róg nie była najszczęśliwszym pomysłem. Później, tym razem na lewej flance, Wyjadłowski uprzedził defensora i wycofał piłkę do Słomy, ten niepotrzebnie spowolnił oddanie strzału na tyle, że urodził się tylko korner.

A już w przedłużonym czasie gry dwa razy mógł wpisać się na listę Marszalik. Najpierw przestrzelił w znakomitej sytuacji (asysta bodaj Kuczaka), a za moment zabiegł się w chwili podania wzdłuż bramki od Szewczyka.

Deseru zatem wprawdzie nie było, ale obiad i tak bardzo smakował. Zwłaszcza przystawka i zupa.

(JC)

Garbarnia Kraków – Legionovia Legionowo 3:1 (3:1)
Bramki: 3′ Radwanek, 16′ Kuczak’ 20′ Mruk – 25′ Małek
Żółte kartki: Masiuda – Bury, Waleńcik, Zembrowski
Sędzia: Marcin Szrek (Kielce)
Widzów: 227

Garbarnia: Frątczak – Kowalski, Kujawa, Masiuda, Nakrošius, Mruk – Wyjadłowski (79′ Duda), Kuczak, Serafin (58′ Kołbon), Słoma (74′ Marszalik) – Radwanek (66′ Szewczyk).

Legionovia: Podleśny – Bury (85′ Kaczorowski), Zembrowski, Waleńcik, Maślanka – Małek, Kluska, Koprowski (82′ Zaklika), Bajdur (68′ Gancarczyk) – Koziara – Podliński (62′ Trubeha).

Fot. Kacper Ząber

I drużyna

II drużyna

Drużyny młodzieżowe