Pierwsza drużyna

Akapit dla kynolog

,

Garbarnia pod wodzą nowego trenera nie powiększyła skromnego dorobku. Tego faktu nie zmienią różnorakie aspekty piątkowej sprawy. Trop rozliczeniowo-prześmiewczy można pozostawić, ewentualnie, kundlom. One i tak będą szczekać, bo tylko to idzie im dobrze. Kundel zawsze będzie tylko kundlem… Nawet jeśli mu się wydaje, że akurat w ostatnich dniach spełnił wszelkie wymogi merytoryczne, by złożyć wniosek do Związku Literatów Polskich.

Spod budy mimo wszystko lepiej przejść na boisko, choć Garbarnia znów przegrała. Chciałem napisać, że u siebie, ale sprecyzujmy, że w Krakowie. To jednak pewna różnica. Tym razem została wypunktowana przez Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Gdyby najkrócej określić sposób, w jaki goście sięgnęli po punkty, od razu nasuwa się skojarzenie ze starym obrazem filmowym. Termalika ogarnęła sprawę „chłodnym okiem” i to dziś jej wystarczyło, choć wcale nie musiało wystarczyć.

Do podstawowego składu Garbarni desygnował Bogusław Pietrzak aż trzech młodzieżowców: Kobusińskiego, Gawle i Węsierskiego. To zdaje się wykonanie w 300 procentach normy obligatoryjnie nałożonej przez regulamin rozgrywek. I dokładnie identyczny wskaźnik na bodaj wszystkie poprzednie mecze „Garbarzy” w tym sezonie.

Manewr wydawał się być wysoce ryzykowny, trzeba mieć dużo odwagi, aby w debiucie zagrać aż tak va banque. Nie da się ukryć, że personaliom towarzyszyły obawy trybun. Okazało się jednak, że świat wcale nie zawalił się. Przynajmniej do czasu. A i tak, już po ostatecznym niepowodzeniu całej operacji meczowej, o epilogu zaważyły akurat całkiem inne kwestie.

Wprawdzie niemal na wstępie boiskowej rozmowy Gutkovskis śmiało mógł sfinalizować akcję z ważnym udziałem Jovanovića, ale bardzo szybko w ogromnych tarapatach znalazł się nie Cabaj, a Trela. Garzeł zaadresował piłkę do Węsierskiego, ten zgrał głową do Ogara, który sprytnie „wziął na plecy” opiekuna. I byłoby pięknie, gdyby jeszcze trafił do siatki. Piłkę w minimalnej odległości jednak minęła słupek.

Ogar jeszcze długo tryskał energią, był nadzwyczaj aktywny, jednak pewnikiem zamieniłby te zasłużone komplementy już kilkadziesiąt sekund później. Właśnie kapitan Garbarni świetnie podał prostopadle do Wójcika, ten wprawdzie po uprzedzeniu Treli przelobował go, lecz przy okazji dotyczyło to bramki. Wszystko ładnie, nawet pięknie, tylko na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis, choć „Garbarze” śmiało mogli odskoczyć aż na dwubramkowy dystans.

Czy z wydarzeń istotnych warto jeszcze na czymś skupić uwagę? Tak, na kleju. A raczej jego braku w wyposażeniu meczowym Czekaja. Gdyby było inaczej, a przyjęcie piłki nie mocno wadliwe, tylko należyte – stoper „Brązowych” stanąłby przed doskonałą okazją, kiedy pierwsza połowa zbliżała się powoli do zakończenia. Nie podlega dyskusji, że w jej drugiej części, innymi słowy meczowej „ćwiartce”, Termalica jednak stopniowo zwiększała kontrolę nad grą.

Straciła ją w 57. minucie. Akcja lewą flanką „Garbarzy” była przednia, Pyciak idealnie dograł do wbiegającego na pełnej szybkości Węsierskiego, ten bezapelacyjnie zamknął temat. Ten efektowny gol ukoronował zdecydowanie najlepszy występ tego zawodnika w dotychczasowych rozgrywkach.

Termalica odpowiedziała praktycznie od razu, przed dużą szansą stanął Wlazło i popsuł sprawę. Węsierski za chwilę opuścił boisko, ustępując miejsca Nowakowi. Co miała dać ta zmiana? Z mego punktu widzenia była logiczna, zapewne chodziło o uzyskanie zależności pomiędzy rutyną zmiennika a uspokojeniem gry, choć i duży wydatek energetyczny Węsierskiego być może też został uwzględniony.

Nikt nie mógł przewidzieć, że dosłownie kilkadziesiąt sekund później zajdzie w ciekawym meczu zasadnicza zmiana. Bodaj Włazło zagrał do Gutkovskisa, ten po minięciu Czekaja lekko posłał piłkę do siatki. Z punktu widzenia gości był to wybór optymalnej metody na tę konkretną chwilę. Nic na siłę, kiedy naprawdę nie ma takiej potrzeby…

Garbarnia bez wątpienia zdecydowanie za szybko utraciła bramkę, ale nie rezon. Trela był w stanie tylko sparować piłkę po strzale Nowaka, obronie dobitki Czekaja towarzyszyło zastosowanie identycznego sposobu ratowania trudnej sytuacji. Niemal od razu odpowiedział na to Gergel. Z hybrydy centry i strzału, ale bardziej centry, urodziło się bardzo poważne zagrożenie dla bramki Cabaja. Piłka uderzyła w poprzeczkę.

W 77. minucie, niejako  w zwieńczeniu kilku interesujących akcji Niecieczy, Kiełb dostrzegł Gergela, ten z bliska nie pomylił się. Gergel miał dziesięć minut później chrapkę na ustrzelenie dubletu. Postawił temu veto Cabaj i wydawało się, że są podstawy do odwołania alarmu. Ale bodaj Kobusiński dopuścił się niepotrzebnego faulu na Słowaku. „Jedenastkę” wykorzystał Wlazło, choć Cabajowi niewiele zabrakło do skopiowania interwencji meczu z Rakowem.

Garbarnia rozegrała jeden z lepszych meczów w lidze, której wciąż uczy się. Niestety, nadal zbyt często na własnych błędach. Te dzisiejsze trzeba zaliczyć do kategorii błędów indywidualnych, odnosząc je do swojego przedpola, ale i tematu pod tytułem brak skuteczności.

I jeszcze jedno na koniec. Przepraszając za cokolwiek enigmatyczną introdukcję przyrzekam solennie, że temat kundli został niniejszym całkowicie wyczerpany. Przynajmniej, jeśli idzie o dział raportów meczowych.

JERZY CIERPIATKA

fot. Paweł Zapiór

Galerie:

 

Garbarnia Kraków – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:3

Bramki: 57′ Węsierski – 62′ Gutkovskis, 77′ Gergel, 88′ Wlazło

Garbarnia Kraków: Cabaj – Kobusiński, Garzeł, Czekaj, Pyciak – Wójcik, Masiuda, Pietras (85.  Kostrubała), Gawle (70. Kiebzak) – Węsierski (61. Nowak), Ogar.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Trela – Szeliga, Szarek, Putiwcew, Słaby – Jovanović (70. Kiełb), Kupczak – Kalisz, Štefanik (46. Wlazło), Gergel – Gutkovskis. 

Sędzia główny: Mariusz Złotek

Żółte kartki: Wójcik – Kalisz.

Widzów: 543.

I drużyna

II drużyna

Drużyny młodzieżowe