Garbarskie Historie
Garbarnia a sprawa fińska. Jak Polska Finlandię gromiła…
Dlaczego na otwarciu stadionu Garbarni zabrakło prezesa PZPN i w jaki sposób mecze reprezentacji Polski z Finlandią z 1926 i 1956 r. przeplatają się z historią Dumy Ludwinowa?
Między Ludwinowem a Poznaniem
8 sierpnia 1926 r. w dzielnicy IX Ludwinów odbywa się szczególna uroczystość. Grający w B-klasie czyli na drugim poziomie okręgowych rozgrywek KS Garbarnia świętuje otwarcie swojego parku sportowego. Pozostający pod patronatem Polskich Zakładów Garbarskich klub rozgrywa dwa mecze. W pierwszym z nich spotykają się drugie drużyny Garbarni i Wisły. Mecz wygrywają Wiślacy 4:2.
Następnie na boisko wybiegają pierwsze drużyny Garbarni i Cracovii, pierwszego mistrza Polski. Do przerwy pachniało sensacją Garbarnia prowadziła 1:0. Po przerwie Cracovia odwróciła losy spotkania i ostatecznie, zwyciężyła 2:1. Nawet ten wynik w prasie uznawano za sukces Garbarni, choć rywal wystąpił bez kilku czołowych zawadników, jak Kałuża, Chruściński, Kałuża, Kubiński, Sperling, Zastawniak.
Na meczu zabrakło też urzędującego w Krakowie prezesa PZPN a zarazem prezesa Cracovii Edwarda Cetnarowskiego.
Czy był jakiś celowy despekt? Nie. Po zarówno prezes Cetnarowski jak i połowa składu Cracovii zajęta była innym wydarzeniem. 8 sierpnia 1926 r. na stadionie miejskim w Poznaniu Reprezentacja Polski podejmowała Finlandię.
Do tej pory drużyny spotykały się trzykrotnie, raz zwyciężyła Finlandia 5:3, raz wygrała Polska 1:0 i raz padł bezbramkowy remis.
Oczekiwania wobec polskich piłkarzy oddaje fragment artykułu w Przeglądzie Sportowym (pisownia oryginalna):
„Reprezentanci! Na Was patrzeć będzie całą Polska sportowa – nietylko trybuny Poznania! Od Was czeka sport polski wysiłku, który porwie tysiące drużyn całego kraju i tchnie w nasze piłkarstwo ducha zwycięstwa!
Musicie chcieć wygrać – i wygracie!
Dość już klęsk honorowych – czas zacząć okres honorowych zwycięstw!”.
Dodatkowo w organizowanym przez Przegląd Sportowy konkursie typowania wyniku meczu można było wygrać… „radiostację odbiorczą z kompletnym wyposażeniem”.
Na poznański stadion wybiegli wybrańcy kapitana związkowego Tadeusza Synowca:
Stefan Domański (Warszawianka), Michał Flieger (Warta Poznań), Zygmunt Chruściński (Cracovia), Wacław Kuchar (Pogoń Lwów), Tadeusz Zastawniak (Cracovia), August Milde (ŁTSG Łódź), Mieczysław Batsch (Pogoń Lwów), Józef Kałuża (Cracovia), Władysław Staliński (Warta Poznań), Leon Sperling (Cracovia), Józef Kubiński (Cracovia).
Piłkarzy witały oklaskami wypełnione po brzegi trybuny poznańskiego stadionu. Gwizdkiem sędzia Cejnar z Pragi dał sygnał do rozpoczęcia gry. Od pierwszych chwil Polacy ruszyli do ataku. Już w 1 minucie piłka po strzale Batscha poszybowałą nad fińską bramką. W 3 minucie po uderzeniu Sperlinga piłka przeleciała obok słupka bramki drużyny gości. W 9 minucie po centrze Sperlinga, bramkę dla Polski zdobywa Staliński. W 32 minucie po faulu na Sperlingu rzut karny zamienia na bramkę Batsch. W 38 minucie Laaksonen zdobywa kontaktową bramkę dla Finlandii. Tuż przed przerwą Batsch podwyższa wynika na 3:1 dla Polski. Po przerwie przewaga Polaków zaznacza się coraz bardziej. Dwie bramki dorzuca Staliński, dwie Batsch i spotkanie kończy się wynikiem 7:1, Komentarzem do całego spotkania niech będzie nagłówek w Przeglądzie Sportowym:
„Polska zaczyna zwyciężać. ŚWIETNY TRIUMF NAD FINLANDIĄ 7:1. Porywająca gra drużyny polskiej.”
Tym żyła sportowa polska i pierwsze strony sportowej prasy. O otwarciu stadionu Garbarni, klubu, który zaledwie trzy lata później, przebojem wdarł się do czołówki ekstraklasy, można było przeczytać na dalszych stronach.
Rok 1956. Ostatni reprezentant
Sezon 1956 Garbarnia zaczęła od wyprawy do Chin, atrakcyjnej turystycznie i kulturalnie, ale niekorzystnie wpływającej na formę sportową zespołu w lidze. Kiedy po ostatniej rozegranej w październiku kolejce, zaczynała się „przerwa na reprezentację”, Garbarnia zajmowała ostatnie 12. miejsce w tabeli ekstraklasy z iluzorycznymi szansami na utrzymanie.
Do Reprezentacji Polski na mecze z Norwegia i Finlandią został powołany zawodnik Garbarni Antoniego Konopelski. Nie wystąpił w rozegranym 28 października 1955 w Warszawie meczu z Norwegią, zakończonym zwycięstwem biało-czerwonych 5:3.
Sukces rozpalił oczekiwania wobec kadry przed meczem z Finlandią, który został rozegrany 4 listopada 1956 r. na Stadionie Wisły w Krakowie.
Reprezentacja Polski wystąpiła w składzie:
Edward Szymkowiak (CWKS Warszawa), Antoni Konopelski (Garbarnia Kraków), Roman Korynt (Lechia Gdańsk), Jerzy Woźniak (CWKS Warszawa), Marceli Strzykalski (CWKS Warszawa), Edmund Zientara (CWKS Warszawa), Ernest Pohl (CWKS Warszawa), Henryk Szymborski (ŁKS Łódź, od 61’ Lucjan Brychczy – CWKS Warszawa), Henryk Kempny (CWKS Warszawa), Edmund Kowal (CWKS Warszawa), Krzysztof Baszkiewicz (Gwardia Warszawa).
Spotkanie obserwowało 40 tys. widzów. Ku zaskoczeniu polskich kibiców mecz zaczął się od ataków Finów. Jednak już w 4 minucie Kempny dochodzi do prostopadłego podania i silnym strzałem zdobywa prowadzenie dla Polski. Tak reakcję widowni skomentował dziennikarz Przeglądu Sportowego:
„Huk braw słyszalny na pewno w Bronowicach i na Ludwinowie oznajmia, że polska drużyna prowadzi w 4 minucie 1:0”.
Po sześciu minutach ręce widzów ponownie składają się do oklasków po golu Baszkiewicza na 2:0.
Finowie wzmacniają defensywę i zaczynają stwarzać zagrożenie po bramce Szymkowiaka. Po okresie dobrej gry Finowie zostają zepchnięci do defensywy. Na przerwę drużyny schodzą przy wyniku 2:0 dla Polski. Druga połowa zaczyna się od serii kornerów dla Polski. Atak biało-czerwonych daje się złapać w pułapki ofsajdowe. W 60 minucie Brychczy wchodzi za Szymkowiaka. Chwilę później Styck jest bliski zdobycia kontaktowego gola dla Finów, jednak piłkę z linii bramkowej wybija Korynt. Futbolówka przenosi się na połowę Finów, tam po rajdzie Brychczego i silnym plasowanym strzale znajduje drogę do bramki. 3:0 dla Polski. Na kolejną bramkę nie trzeba długo czekać. Po centrze Kempnego Kowal ładuje piłkę silnym strzałem z woleja w górny róg bramki. W 73 minucie Kempny ustala wynik spotkania. Polska wygrywa 5:0.
Co ciekawe, mimo wysokiego zwycięstwa, nastroje w prasie były dalekie od euforii. Utyskiwano na nieskuteczność Ernesta Pohla. Sukces przypisowano raczej słabości Finów, niż dobrej grze polskich piłkarzy.
Antoni Konopelski był ostatnim reprezentantem Polski występującym w chwili powołania Garbarni. Mecz z Finlandią był jedynym w jego reprezentacyjnej karierze. Antoni Konopelski zapisał się jako strzelec ostatniej i przedostatniej bramki dla Dumy Ludwinowa w ekstraklasie w ostatnim meczu Garbarni, przegranym 2:5 ze Stalą Sosnowiec.
Mecze z Finlandią: punkty na osi czasu Garbarni
Oba opisane mecze z Finlandią tworzą symboliczne ramy na osi czasu historii Garbarni. Wygrana 7:1 w Poznaniu w 1926, zbiegła się w czasie z otwarciem stadionu Garbarni i otwierała złotą erę w historii klubu. Był to początek marszu Dumy Ludwinowa po najwyższe laury na arenie krajowej. Rok 1956 to ostatni sezon Garbarni w ekstraklasie. W tym roku po raz ostatni zawodnik Garbarni zagrał w meczu reprezentacji. Otwarcie stadionu na Barskiej i zwycięstwo w Poznaniu otwierało czasy świetności Garbarni, a wygrana w Krakowie w 1956 r. je zamykała.
Źródła:
- Przegląd Sportowy, nr 32 z 14 sierpnia 1926 r.
- Przegląd Sportowy, nr 132 z 5 listopada 1956 r.


