III LIGA

"VA BANQUE" GARBARNI, PIĘKNIE...

 

  

 

GARBARNIA - SOŁA Oświęcim 3:2 (0:2)

0-1 Przemysław Knapik 20

0-2 Dawid Dynarek 33 (karny)

1-2 Marcin Siedlarz 49 (głową)

2-2 Dariusz Łukasik 63 (głową)

2-3 Kamil Moskal 89 (karny).

 

Arkadiusz Łaszkiewicz oraz Konrad Kostrubała i Mariusz Słoboda (KS Zamość).

Marcin Siedlarz 2x, Marcin Cabaj - Dawid Piekielny, Dawid Wadas, Wojciech Jamróz.

Marcin Siedlarz (Garbarnia, 84, za dwie żółte).

 

GARBARNIA: Marcin Cabaj - Norbert Piszczek, Dariusz Łukasik , Kamil Moskal , Konrad Wieczorek (46 Mateusz Pawłowicz) - Michał Kitliński (46 Dominik Gaudyn), Łukasz Pietras, Łukasz Nowak, Szymon Kiebzak -
Mateusz Ciesielski (46 Marcin Siedlarz ), Tomasz Ogar (90 Michał Górecki).

 

SOŁA: Dawid Gargasz - Dawid Piekielny , Dawid Wadas , Marcin Drzymont, Krzysztof Hałgas (71 Wojciech Jamróz ), Paweł Cygnar, Przemysław Knapik   (75 Jakub Snadny), Kamil Szewczyk, Dawid Dynarek , Mateusz Gleń (90+1 Mateusz Stankiewicz), Sebastian Janik.

 

 

Szymon Kiebzak i Kamil Moskal (nr 3) tuż po zdobyciu zwycięskiego gola.

 

17.08.2015 Relacja Pana Jerzego Cierpiatki:

 Po zwycięstwach nad Orlętami Radzyń Podlaski i Resovią „Garbarze” wygrali trzeci mecz z rzędu. Dzisiejszym oponentem była Soła Oświęcim, rywal trudny i wymagający. Po pierwszej połowie mało kto spodziewał się, że podopieczni Mirosława Hajdy sięgną po pełną premię. To jednak stało się faktem, co znakomicie świadczy o mocnej psychice „Brązowych”. Mecz o niesamowitym scenariuszu i zdumiewającym epilogu, skoro Garbarnia wywalczyła trzy punkty akurat grając w liczebnym osłabieniu…

 

 Pół wieku wstecz (z małym okładem) red. Janusz Jeleń na łamach katowickiego „Sportu” napisał po meczu Szombierek z Legią (od 2-4 do 5-4), że było w tym spotkaniu wszystko. Słońce i deszcz, diametralna zmiana nastrojów po obu stronach piłkarskiego boiska. Dziś aura nie miała kaprysów, ale i tak życie toczyło się jak na karuzeli, Istna wariacja na murawie, na której działy się fascynujące historie.

 

Komu za mało sięgania do annałów, a zwłaszcza zdarzeń, dzięki którym Ludwinów miał autentyczne powody do bycia dumnym ze swych chłopców - warto przypomnieć kapitalny mecz sprzed 56 lat, gdy „Garbarze” gościli Wawel Wirek. Jeszcze do pauzy zrobiło się 0-2 i do nieszczęścia było blisko. Po zmianie stron jednak miał miejsce koncert „Brązowych”, wynik 3-2 jednoznacznie określał, że doszło do trzęsienia ziemi, choć bez posiłkowania się skalą Richtera. Nikt nie kwestionował, że tąpnęło i to zdrowo…

 

Do przerwy dzisiejszego meczu powinno być zachowane bramkowe status quo. Garbarnia wprawdzie kreowała swe akcje, lecz raczej bez sytuacyjnych konkretów. Z Sołą było podobnie, ale zupełnie inaczej plasowały się jej notowania. Stan golowych aktywów, które były absolutnie ponad miarę.

 

W 20. minucie słaby jak siedem nieszczęść arbiter (liniowy od strony Wilgi był jeszcze gorszy…) podjął co najmniej kontrowersyjną decyzję o podyktowaniu rzutu wolnego na korzyść gości. Przymierzał Cygnar, piłka po uderzeniu w mur rykoszetowo zmieniła kierunek. Wreszcie futbolówki dopadł Knapik i trafił do celu.

 

Jak by było tego mało również kolejny zysk Soły wiązał się cokolwiek z darem niebios. Wieczorek nieroztropnie sfaulował Cygnara i arbiter słusznie wskazał na „wapno”. Dynarek bezapelacyjnie wykorzystał szansę i drużyna z Oświęcimia znalazła się na jak najlepszej drodze do skopiowania wyczynu z kwietnia. Wtedy też prowadziła, z tym że po pauzie, wysoko. Zasadnicza różnica polega na tym, że teraz Garbarnia postawiła stanowcze veto takiemu epilogowi. Z kolei pasywność Soły po zmianie stron nie świadczyła dobrze o wyborze metody przez gości. Ograniczenie się do działań obronnych spotkało się z surową karą.

 

 Ale bez wątpienia najważniejsze było to, że Garbarnia zagrała od 46. minuty pierwszorzędnie. Właściwy skutek odniosło dokonanie aż trzech zmian, choć przecież absolutnie nie wolno powiedzieć, by przykładowo Kitliński spisywał się poniżej oczekiwań. Istota sprawy polegała na tym, iż „Garbarze” zaczęli wywierać na przeciwniku nieustanną presję.

 

Ponadto, duże znaczenie miał fakt niemal błyskawicznego skrócenia dystansu. Rozgrywający doskonałą partię Kiebzak (ani trochę nie chciał mu pod tym względem ustępować harujący na każdym metrze boiska Pietras) zacentrował z prawej flanki, zaś Siedlarz zachował się zgodnie z futbolowym kanonem. Skontrował piłkę głową w tym kierunku, z którego zostało zaadresowane dośrodkowanie. Jak w książkach stoi... „

 

Brązowi” wciąż trzymali wysoki standard. W 60. minucie fantastycznie szarżował lewą flanką Kiebzak, uderzył ostro, ale Gargasz sparował ten zaskakujący strzał. Jednak chwilę później, dokładnie w 63. minucie, sprawy wróciły do punktu zerowego, choć przy stanie 2-2. Tym razem precyzyjnie dośrodkował Nowak, zaś Łukasik - po pauzie wygrał wiele trudnych, atletycznych pojedynków z Cygnarem - skorzystał jak należy ze słusznego wzrostu.

 

Soła śmiało mogła być wkrótce całkiem pod kreską. Akcja Garbarni została zawiązana w przedni sposób, wieńczący całość strzał Siedlarza był minimalnie niecelny. Tak samo blisko celu przeszła piłka, gdy Siedlarz „główkował” po kolejnej centrze Kiebzaka.

 

W 83. minucie właśnie Siedlarza posądził arbiter o niesportowe wymuszanie rzutu wolnego. „Brązowych” czekała gra w osłabieniu. Ale remis wcale nie zaspokajał ich ambicji. W 87. minucie Piszczek sprytnie i czysto zaatakował Janika. Za to spóźniona interwencja winowajcy nie była zgodna z przepisami i po natychmiastowej sygnalizacji liniowego asystenta główny sędzia wskazał na „wapno”.

 

Moskal na 11. metrze nie znał pardonu dla Gargasza. Stoper huknął pod poprzeczkę i niestety nieliczna publiczność zwariowała ze szczęścia. Czasem do znalezienia się na karuzeli wystarczy kupić bilet na mecz…

 

Tę ostatnią uwagę dedykuję nieobecnym.

 

Czytaj także:

 

>>>2 kolejka: Resovia - Garbarnia 0:2 (0:1) - film<<<

 

>>>1 kolejka: Garbarnia - Orlęta Radzyń Podlaski 2:1 (2:0) - zdjęcia, materiały filmowe<<<

 

Zdjęcia Przemysława Marczewskiego na portalu:

 

 

Skrót spotkania dzięki uprzejmości Soły Oświęcim:

 

 

 

Wypowiedź trenera Mirosława Hajdo:

 

 

 

 

Z prawej strony Przemysław Knapik (nr 17), zdobywca pierwszego gola spotkania, z lewej Michał Kitliński. W głębi Szymon Kiebzak z Garbarni i Krzysztof Hałgas (nr 14).

 

======================================================================

 

Zapis relacji on-line na portalu:

 

 

Relacja Michała Przybycienia na portalu:

 

 

 

 

 

 

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




Sponsor I Drużyny




Sponsor II Drużyny




partner relacji video




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni