BARAŻ O AWANS DO I LIGI

CZTERY DNI DLA SŁOWACKIEGO

 

 

          

 

 GARBARNIA - POGOŃ Siedlce 1:1 (1:0)

1-0 Szymon Kiebzak 20

1-1 Adrian Paluchowski 78 (głową).

 

Mariusz Złotek (Gorzyce) oraz Marcin Hankiewicz (Łódź) i Arkadiusz Śpiewak (Łódź)..

Arbiter techniczny: Mateusz Nowak (Stalowa Wola).

Szymon Kiebzak, Łukasz Pietras, Tomasz Ogar, Marek Masiuda, Arkadiusz Garzeł - Mateusz Żytko.

 

Widzów 950.

 

GARBARNIA: Marcin Cabaj - Michał Wrześniewski, Arkadiusz Garzeł , Krzysztof Kalemba, Łukasz Pietras - Filip Wójcik (67 Serhii Krykun), Marek Masiuda , Wojciech Wojcieszyński (77 Karol Kostrubała), Michał Kitliński - Szymon Kiebzak (84 Grzegorz Gawle), Tomasz Ogar .

 

POGOŃ: Rafał Misztal - Zygmunt Ian Gordon, Daniel Chyła, Dariusz Zjawiński, Grzegorz Tomasiewicz (87 Przemysław Rodak), Michał Bajdur (63 Damian Świerblewski), Mateusz Żytko , Maciej Wichtowski, Jakub Szrek, Dominik Kun (74 Andrzej Rybski), Adrian Paluchowski .

 

 

 

9.06.2018 Relacja Pana Jerzego Cierpiatki:

 Gol strzelony przez Szymona Kiebzaka długo dawał „Garbarzom” bramkową zaliczkę nad Pogonią Siedlce w pierwszym boju o zaplecze ekstraklasy. Mecz jednak zakończył się remisem, bo do siatki krakowian trafił po zmianie stron Adrian Paluchowski. Rewanż już w środę w Siedlcach i pewne jest jedno: że „Brązowi” muszą zdobyć co najmniej jedną bramkę. Wynik 0:0 premiować będzie bowiem rywali.

 

Tłumy, tłumy, tłumy… Oczywiście jak na standardy Rydlówki… Dzisiejszy mecz oglądało ponad 900 widzów, którym marzył się sukces skracający skok na I ligę. Było tłoczno i głośno, bowiem „Garbarzom” towarzyszył przez cały mecz zbiorowy doping. Doping idealny w kontekście obyczajowych norm. Żadnych wyzwisk, przekleństw, za to świetnie zorganizowane i konsekwentne wspieranie swojej drużyny. Najwyższy znak jakości…

 

Jakość boiskową zaczęli wyznaczać goście, w których składzie roiło się od piłkarzy o określonym dorobku. Michał Bajdur wycofał piłkę do nadbiegającego Daniela Chyły, ten wypalił konkretnie, ale trafił tylko w słupek. Wkrótce została ostemplowana poprzeczka Pogoni. Filip Wójcik zagrał do Michała Wrześniewskiego, z którego centry skorzystał głową Tomasz Ogar. Rafał Misztal musiałby skapitulować, gdyby ten strzał z bliskiej odległości był nieco precyzyjniejszy. Ledwie o kilka centymetrów i w dół…

 

Misztal jednak skapitulował wkrótce. W akcji znów uczestniczył Ogar, Michał Kitliński wywarł presję na Mateuszu Żytce, z którego błędu skorzystał Szymon Kiebzak, wchodząc w posiadanie piłki. Nie zastanawiał się w ogóle, uderzając przy samym słupku w przeciwległy róg bramki. Piękny gol, bez wątpienia dowodzący w tej konkretnej sytuacji prymatu techniki nad siłą rażenia, choć i pod tym względem było jak w książkach stoi.

 

Już przy stanie 1:0 Pogoń odpowiedziała doskonałą okazją Bajdura, ten zmarnował tę szansę. Chwilę później groźnie zaatakował Zygmunt Ian Gordon. Krótko przed gwizdkiem na pauzę Misztal uprzedził głową Kitlińskiego, ale rozgrywający popisową partię Kiebzak wciąż w tej samej akcji mógł postarać się o ustrzelenie dubletu. Tym razem nie udało się.

 

Szybko po zmianie stron nad poprzeczką uderzył Bajdur i był to pierwszy sygnał, że Pogoń postara się trzymać inicjatywę. To zresztą stało się faktem, tego nie dało się zakwestionować. Ale idealną sposobność do zadania kolejnego ciosu miała akurat Garbarnia. Ogar podał na wolne pole do Kitlińskiego, którego strzał z najbliższej odległości obronił nogą Misztal. Kto zaprzeczy, że to powinien być moment o kluczowym znaczeniu?

 

Wyraźnie jednak więcej do powiedzenia mieli siedlczanie. Krótko po tej sytuacji musiał się wykazać Cabaj. Wprawdzie na bramkę Misztala dynamicznie szarżował Kiebzak i został powstrzymany dosłownie w ostatniej chwili, ale to Pogoń najwyraźniej dążyła do odrobienia strat. Paradoks, że osiągnęła cel akurat tanim kosztem, w okolicznościach, które strona przeciwna musi traktować jako nieszczęście na własne życzenie.

 

Cabaj całkiem niepotrzebnie postanowił zagrać do ustawionego blisko linii autowej Pietrasa. I był to błąd pierwszy, a zarazem podstawowy. Mogący ewentualnie nieść z sobą iluzoryczną korzyść, ale obarczony zarazem dużym ryzykiem. Błąd nr 2 popełnił defensor, który wyraźnie spóźnił start do piłki. Skutek był taki, że w jej posiadanie wszedł Świerblewski. Nastąpiło dośrodkowanie na przedpole bramki, tam Paluchowski skoczył w powietrze znacznie wyżej do Wrześniewskiego. I stało się…

 

Za chwilę mogło być nie źle, lecz fatalnie, bo bardzo bliski skierowania piłki do siatki był Andrzej Rybski. Z kolei już w przedłużonym czasie gry Cabaj efektowną paradą zneutralizował groźny strzał Dariusza Zjawińskiego z wolnego.

 

Pogoń, co zresztą nie stanowiło żadnego zaskoczenia, była drużyną o wyższych umiejętnościach. Garbarnia z całą pewnością nie zawiodła, demonstrując w pierwszej połowie szeroką gamę umiejętności sprawnego operowania piłką. Po zmianie stron jednak oddała inicjatywę, choć i tak stworzyła sobie kapitalną okazję (Kitliński). Defensywa na wysokim poziomie, niestety z nader kosztownym wyjątkiem od tej reguły. Tym bardziej szkoda.

 

Zastrzeżenia budzą proporcje w dystrybucji żółtych kartek. Ten „mecz” werdyktem arbitra „wygrała” Garbarnia aż 5:1. Zdecydowanie za wysoko, skutkiem zastosowania różnego karomierza dla każdej ze stron. Jak zaakceptować na przykład, że powstrzymanie Kitlińskiego przez rywala nie zostało potraktowane jako faul taktyczny, a zatem kwalifikujące się do pokazania „żółtka” winowajcy?

 

Co będzie w środę? Wygląda na to, że lekturą obowiązkową na cztery najbliższe dni muszą być na Rydlówce wersy zapisane kiedyś przez Juliusza Słowackiego. Niech żywi nie tracą nadziei… - zaklinam za wieszczem.

 

Zdjęcia Pani Urszuli Rymarczyk:

 

 

Zdjęcia Pana Pawła Apostolskiego:

 

 

Zdjęcia Pawła Zapióra:

 

 

Pomeczowa konferencja prasowa:

 

 

 

 

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni