Z KRONIKI ŻAŁOBNEJ
ZMARŁ JERZY KOWALSKI

 9.11.2015 (JC)
Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że w wieku 72 lat zmarł dziś nad ranem wiceprezes MZPN - Jerzy Kowalski. Postać wielce zasłużona dla całego futbolu w Małopolsce. Dla nas jednak nade wszystko był to „Garbarz” najprawdziwszy z prawdziwych. Z Klubem związany przez całe życie. Najpierw, od dziecka aż po seniora, jeszcze na starym Ludwinowie, jako zawodnik. Później jako działacz. Odszedł „Garbarz” zawsze noszący Garbarnię w sercu.

 Był z nami wszędzie. Na Ludwinowie, stadionie Korony przy Parkowej i na Rydlówce. Tu też zaglądał często i ochotą. Żył pulsem klubowym, był doskonale zorientowany w rozlicznych problemach, życzył ich rozwiązania, sam pomagał w pokonywaniu trudności. Marzyła mu się, jak kiedyś na Ludwinowie, Garbarnia znów wielka.

 

Z satysfakcją śledził zmiany zachodzące ostatnio w klubowym pejzażu. Radował się widoczną poprawą bazy. Nadaniem stadionowi nowego kształtu, polepszeniem jego wyglądu. Bywał praktycznie na każdym meczu naszej drużyny seniorów. Oklaskiwał jej sukcesy, wierzył w upragniony awans.Wspierał nas konkretnymi czynami i wrodzoną życzliwością. Garbarnia była mu bardzo bliska. I odwrotnie, On bardzo bliski Garbarni.

 

Wspaniałego Człowieka i Wielkiego „Garbarza” żegnamy z wielkim bólem...

 

RKS Garbarnia Kraków

 

 Msza św. żałobna zostanie odprawiona w piątek, 13 listopada 2015 roku, o godz. 11 w kaplicy na cmentarzu Podgórskim w Krakowie, po czym nastąpi odprowadzenie Zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku.

 

*****************************************************************************************

 

Oto sylwetka ś.p.. Jerzego Kowalskiego zamieszczona na łamach monografii RKS Garbarnia. Niestety, już w wersji uaktualnionej przez życie... 

 

JERZY KOWALSKI

Tropem sąsiadów

 

Kamienica przy ul. Limanowskiego 4 to jeden z najbardziej piłkarskich domów w centrum Podgórza. Tu mieszkali bracia Stroniarzowie oraz Walowie, zaś lokatorem posesji pozostaje sędziwy Mieczysław Kolasa, który w 1948 wywalczył w barwach Cracovii zaszczytny tytuł mistrza Polski. Jerzy Kowalski (15.10.1943 - 09.11.2015) bez wątpienia miał zatem bardzo znanych sąsiadów. Najczęściej byli to „Garbarze”, skoro na stary ludwinowski stadion było bardzo blisko.

 

Jurek trafił tam jako dziesięciolatek, w 1953 roku. Pierwszym trenerem był legendarny Mieczysław Nowak, opiekunem - niezapomniany Jan Ruszkiewicz. W drużynie juniorów szkoleniową kuratelę nad Jurkiem sprawowali Tadeusz Legutko i Wilhelm Glajcar. W gronie rówieśników (lub prawie rówieśników) Kowalskiego przewinęło się mnóstwo kolegów, którzy później zrobili kariery wielkie (Robert Gadocha) lub duże (Maciej Gigoń, Jerzy Odsterczyl, Mieczysław Weiss). Od jesieni 1963 do wiosny 1965 Jurek znalazł się w stołecznej Legii, gdze odbywał służbę wojskową. Szans na przedarcie się do pierwszej drużyny nie było żadnych, w zespole z ul. Łazienkowskiej również wtedy panowała ogromna konkurencja. Pozostała gra w w drużynie rezerwowych, gdzie nie brakowało znaczących postaci. Powoli zbliżali się do zawieszenia butów na kołku znakomici defensorzy, Horst Mahseli, Henryk Grzybowski i Jerzy Woźniak, zaś wypływała na szerokie wody młodsza generacja (Władysław Stachurski - późnejszy selekcjoner drużyny narodowej, Waldemar Obrębski - tragicznie zmarły w Australii trener reprezentacji olimpijskiej i znakomity technicznie Wiesław Korzeniowski). Występy w takim otoczeniu należały do przyjemności.

 

Zaraz po powrocie na Ludwinów Jurek stanął przed okazją debiutu w drugoligowej Garbarni. Rywalem była Urania Kochłowice i niestety nie był to udany występ. „Brązowi” niespodziewanie przegrali u siebie 2-3. - Byłem wtedy zmęczony, po pracy, jako blok obronny nie stanęliśmy wówczas na wysokości zadania. Ale nie robiłem z tego tragedii. Bo miałem zwykłą świadomość, że na Ludwinowie są po prostu lepsi ode mnie piłkarze. Zresztą do tej pory staram się trzymać swego miejsca w szyku - odsłaniał kulisy nieudanego meczu. Już do końca kariery w Garbarni pozostał natomiast etatowym zawodnikiem drużyny rezerw, która prowadzona przez duet Zbigniew Feluś (trener) - Franciszek Owsiński (kierownik) grała przez wiele sezonów na wysokim poziomie. Na tyle wysokim na przykład, aby po pasjonującym meczu niespodziewanie odesłać z kwitkiem renomowany Wawel (z Robertem Gadochą w składzie).

 

Później jeszcze był krótki epizod w Skawince, lecz na pierwszym planie - oczywiście oprócz rodziny - już od kilku lat znajdowała się w połowie lat 70. praca zawodowa. Kowalski skończył metalurgię na AGH i jako inżynier pracował aż do momentu, kiedy podjął ryzyko przestawienia się na tory prywatnej inicjatywy. Wraz z córką, Ewą, był współwłaścicielem firmy zajmującą się artykułami biurowymi. Małżonka, Lidia, przez prawie cztery dekady pracowała w ośrodku TVP na Krzemionkach, długo w charakterze kierownika produkcji. Wnuk, Bartek, jest dziś kilkunastoletnim młodzieńcem.

 

W 1992 Jurek znalazł się w nowym składzie Zarządu RKS, ale po dwóch latach zrezygnował, kiedy bardzo szybko postanowiono zrezygnować z usług trenera Andrzeja Bahra. Ta forma protestu przeciwko nieprzyzwoitym praktykom przysporzyła wtedy Kowalskiemu wiele uznania, choć akurat nie w ówczesnych władzach Klubu. Jurek wtedy był już działaczem KOZPN (później MZPN), długo w charakterze wiceprezesa do spraw sportowych, zaś ostatnio do spraw organizacyjnych. Był postrzegany jako nieformalny lider oldbojów Garbarni. I nikt nie mógł Go przekonać, że można znaleźć lepszą drużynę na świecie...

 

JERZY CIERPIATKA

 

Piękna wyprawa „Garbarzy” do Morskiego Oka. JERZY KOWALSKI w środku grupy, między Jerzym Jasiówką i Andrzejem Kucharczykiem. A „chłopak z gitarą” to Robert Gadocha.

 

 

Jacek Kaim, Waldemar Szczypczyk, JERZY KOWALSKI i Zbigniew Macała podczas meczu oldbojów.

 

 

Oldboje Garbarni. Stoją od lewej: Karol Jastrzębski, JERZY KOWALSKI, Robert Płaneta, Wiesław Dziuba, Maciej Śmiałek, Marian Szlachetka, Jacek Kaim, Kazimierz Kościelny. W rzędzie dolnym: Marek Siedlarz, Grzegorz Kadula, Krzysztof Szopa, Stanisław Krasny, Janusz Pietrzyk, Ryszard Biernacik, Andrzej Czort, Andrzej Janowski.

 

 

Prezes MZPN, red. Ryszard Niemiec w towarzystwie JERZEGO KOWALSKIEGO wręcza kapitanowi „Garbarzy”, Jerzemu Jasiówce, puchar za kolejne mistrzostwo Krakowa wywalczone przez naszych oldbojów.