Pierwsza drużyna

Między startem a metą

,

Nieważne jak zaczynasz, ważne jest jak kończysz… Tę mądrość ludową, niekiedy jakże bolesną do części męskiej populacji, śmiało można, a nawet trzeba strawestować w odniesieniu do piłkarzy Garbarni. Oczywiście jest istotne jak kończą. Ale tak samo ma kluczowe znaczenie jak zaczynają. Bo zły start zdecydowanie zwiększa prawdopodobieństwo fiaska na finiszu, choć o tym nie przesądza. Z tym, że najczęściej tylko w teorii.

Było dziś jak zwykle. Najpierw niejako stały fragment gry, czyli szybka utrata gola. Towarzyszyło temu irytujące widzów przekonanie, że czasu pozostało dużo. Tymczasem w sensie wynikowym już nic się nie zmieniło. Najważniejszym wpisem w protokole meczowym pozostał ten akurat z 13. minuty. Gdy może Wasiluk, a może Czekaj był ostatnim, który dotknął głową piłki zanim wpadła do siatki.

Kierowanie pretensji do pecha, cokolwiek mitycznego do przerwy, w mym przekonaniu nie miało sensu. Polot w grze, jakże imponujący w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, wciąż pozostawał towarem ściśle reglamentowanym. W to miejsce niestety trafił na półki asekurantyzm, czego dobitnie dowodziła sytuacja z 43. minuty.

W dogodnym położeniu znalazł się Nowak, który wręcz miał obowiązek wejścia w pole karne, zwłaszcza że nie czuł oddechu na plecach żadnego z rywali. Zamiast tego mieliśmy pochopne podjęcie decyzji w postaci natychmiastowej próby zaadresowania podania do Wróbla. Z pewnością byłoby łatwiej, gdyby zrezygnować z tego całkiem zbytecznego pośpiechu… A tak przesyłka trafiła pod fałszywy adres.

Za chwilę było jednak całkiem inaczej, bo właśnie Wróbel „główkował” z kilku metrów w idealnej sytuacji, która powinna być zamieniona na gola. Absolutnie była to najlepsza okazja Garbarni do pauzy. Po drugiej stronie barykady raz ofiarnym wślizgiem zażegnał niebezpieczeństwo Garzeł, z kolei po potężnym uderzeniu Boreckiego z dystansu piłka minęła cel i można było odetchnąć z ulgą.

Zmieniać od razu po przerwie czy nie zmieniać? Na ławce trenerskiej Garbarni podjęto negatywną decyzję, co nie każdego na trybunach przekonało. Układ sił na boisku i tak jednak powinien ulec zasadniczej zmianie w 49. minucie. Pyciak optymalnie wycofał piłkę do nadbiegającego Kiebzaka, ten nie trafił w światło bramki, a przecież znajdując się w obrębie „16” z całą pewnością powinien to uczynić.

Machaj w środku pola brzydko się zachował, faulowany był Garzeł. Żółta kartka… Natomiast kilka minut później zebrał podwójne brawa Cabaj, broniąc po kolei strzały Bacha i bodaj Kowalczyka. W 89. minucie było jeszcze goręcej i głośniej, kiedy Cabaj brawurowo wygrał konfrontację „oko w oko” z Bachem.

Te sytuacje wyczerpują aktywa gości, bo Garbarnia wreszcie potrafiła odzyskać potoczystość akcji. Do przodu, w żwawym tempie, z podejmowanymi uporczywie próbami zmiany wyniku. To trwało niemal trzy kwadranse, ale i tak liczyć się zaczęła każda minuta. Tym bardziej szkoda, że nie zastosowano równocześnie dwóch zmian, kiedy w małym odstępie wchodzili na murawę Wójcik i Lech.

Danie szansy Serafinowi okazało się trafnym posunięciem. Poprawie uległa dystrybucja podań na połowie Chrobrego, Abramowicz wcale nie mógł być pewnym zachowania czystego konta strat.

Ostatecznie osiągnął cel, czemu towarzyszyły różne okoliczności. Raz prostopadłe podanie Serafina ostatecznie nie dotarło do Kiebzaka. Naprawdę szkoda, bo zamysł był przedni. W dwóch innych sytuacjach, jedna z nich dotyczyła już przedłużonego czasu gry, nie popisał się Nowak. Wspólnym mianownikiem było to, że traktowanym globalnie „Brązowym” zawsze czegoś brakowało…

Niektórych porażek Garbarni w tym sezonie na pewno nie dało się uniknąć. Dzisiaj było inaczej, co skłania ku przewrotnemu powrotowi do myśli z pierwszego akapitu.

Wbrew pozorom naprawdę warto dobrze zaczynać.

JERZY CIERPIATKA

GALERIA:
➡️ bit.ly/GaleriaPawelZapior
➡️ bit.ly/UrszulaRymarczykGARCHR


Garbarnia Kraków – Chrobry Głogów 0:1 (0:1)

Bramki: 13. Wasiluk

Garbarnia Kraków: Cabaj – Kobusińki, Czekaj, Garzeł, Nieśmiałowski – Pyciak (79. Wójcik), Kostrubała (80. Lech), Pietras, Kiebzak – Wróbel (73. Serafin), Nowak.

Chrobry Głogów: Abramowicz – Stolc, Repka, Wasiluk, Ratajczak – Zejdler (59. Kona), Drewniak – Machaj (55. Bach), Borecki, Napałow – Kowalczyk (71. Kaczmarek)

Żółte kartki: Cabaj, Czekaj, Kiebzak, Lech – Machaj, Napołow.

Sędzia główny: Sebastian Jarzębak