Pierwsza drużyna

Fortuna 1 Liga: WIGRY Suwałki – GARBARNIA 2-1 (1-0)

,

Fortuna 1 Liga

Budzik, czyli pilna konieczność dosprzętowienia

WIGRY Suwałki – GARBARNIA 2-1 (1-0)

1-0 Martin Adamec 9
2-0 Filip Karbowy 54 (karny)
2-1 Łukasz Pietras 71 (głową).

Artur Aluszyk (Szczecin) oraz Marek Arys i Marcin Janawa.
Arbiter techniczny: Grzegorz Kawałko.

 Marek Masiuda, Filip Wójcik, Szymon Kobusiński.

 Damian Pawłowski (Wigry, 87, za dwie żółte).

WIGRY: Damian Węglarz – Paweł Olszewski , Arkadiusz Najemski, Adrian Karankiewicz, Jonatan Straus – Karol Mackiewicz (70 Bartosz Olszewski), Damian Pawłowski , Martin Adamec , Filip Karbowy (84 Dawid Polkowski), Robert Bartczak – Kamil Sabiłło (76 Aron Stasiak).

GARBARNIA: Marcin Cabaj – Szymon Kobusiński , Michał Wrześniewski, Arkadiusz Garzeł, Damian Nieśmiałowski – Filip Wójcik , Marek Masiuda (69 Karol Kostrubała), Przemysław Lech (46 Łukasz Pietras ), Szymon Kiebzak – Dawid Nowak, Patryk Serafin (65 Serhii Krykun).

31.08.2018 (JC)

 Tym razem poślizg w rozkładzie jazdy trwał około pół godziny. Mecz w Suwałkach rozpoczął się o godz. 18:00, ale tylko dla Wigier, bo dla „Garbarzy” jakieś dwa kwadranse później. Pogoń za straconym czasem była nieskuteczna. Skutek? Trzeba przyjąć do wiadomości już piątą porażkę na osiem gier. Niestety, robi się coraz goręcej, choć idzie jesień…

Rozpędzone Wigry, które w poprzednich kolejkach pokonały u siebie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza i Stomil Olsztyn, znów zapragnęły wykorzystać atut własnego stadionu. Tak się złożyło, że zasiadły na nim dwie znakomitości polskiego futbolu: Grzegorz Lato i Zygmunt Anczok. W gronie innych złotych medalistów olimpijskich, m.in. Mariana Kasprzyka i Jacka Wszoły, gościli w Suwałkach z okazji odsłonięcia tablic w Alei Gwiazd WOSiR Szelment, który obchodził jubileusz dziesięciolecia owocnej działalności. Ale i mogli obejrzeć mecz, który zaczął się dla „Brązowych” wręcz fatalnie.

Oto całkiem niepotrzebnie zwlekający z wyekspediowaniem piłki bramkarz Cabaj „nabił” nią nadbiegającego Adamca, a ten skrzętnie skorzystał z prezentu. Posłanie futbolówki do pustej bramki musiało być formalnością. Była zaledwie 9. minuta meczu, co przy zdecydowanej przewadze gospodarzy źle wróżyło ich rywalom. Tym bardziej, że w tym okresie stanowili blade tło tworzone przez statystów.

Cabaj starał się jak mógł odpokutować popełniony grzech. Był górą w trudnych konfrontacjach z Olszewskim i Bartczakiem. Dzięki temu jakoś udało się przetrwać najgorsze, choć jednobramkowy deficyt i tak już widniał na koncie. Garbarnia w końcu obudziła się. Tuż nad poprzeczką uderzał Kobusiński, w innej sytuacji do stanu 1:1 powinien doprowadzić Nowak, ale nie zmusił Węglarza do kapitulacji.

Wcześniej jednak zaistniało zdarzenie, które już po zmianie stron należało jeszcze bardziej rozpatrywać w nader specyficznym kontekście. W obrębie pola karnego Wigier szarżował Wójcik, lecz zamiast „11” doczekał się kary w postaci żółtej kartki. Diametralnie inną ocenę sytuacji zastosował arbiter w 52. minucie. Tym razem w obrębie „16” gości znalazł się Karbowy i – jak stwierdzono w bezpośrednim przekazie – padł na murawę. Znamienne słowo: padł… Z tym, że już pod przeciwną bramką… Protesty krakowian na nic się zdały, a Karbowy, choć nie bez problemów, pokonał Cabaja strzałem z 11. metra.

Zamiast odrabiać dystans (co osobiście powinien uczynić Serafin) poniosła więc Garbarnia kolejną stratę. Już bez własnej winy, ale mniejsza o to. Istotniejsze, że z chwilą pojawienia się Pietrasa na murawie w roli środkowego pomocnika wreszcie zaczęło istnieć centrum dyspozycyjne. W 71. minucie z rzutu wolnego dośrodkował inny rezerwowy, Kostrubała, a właśnie Pietras strzałem głową trafił do siatki. Był to sygnał, że warto przejść do zmasowanych ataków na przeciwnika, który niby bezpiecznie, ale de facto bardzo ryzykownie, schował się za podwójną gardą.

Remis można było uratować. Węglarz z dużym trudem obronił silny strzał, który oddał Garzeł. Zaś wkrótce nie zdołał wepchnąć piłki do siatki znajdujący się tuż przed bramką Wrześniewski. W dramatycznej końcówce, graną przez Wigry w osłabieniu po zainkasowaniu drugiej żółtej kartki przez Pawłowskiego, gospodarze tęsknie czekali na ostatni gwizdek.

Grzegorz Lato skomplementował grę Garbarni, oczywiście poza fatalnym okresem po rozpoczęciu meczu. Słowa uznania padły z ust trenera Wigier, Kamila Sochy. I co z tego, skoro znów jesteśmy bez punktów?

Postulatem zupełnie innej natury jest, aby przed każdym następnym meczem zabierać do szatni budzik. Po Suwałkach wiadomo, że to sprzęt, który absolutnie musi znaleźć się w niezbędnym wyposażeniu ekipy…

=======================================================

Skrót spotkania:

Pomeczowe wypowiedzi Kamila Sochy, Mirosława Hajdo i Roberta Bartczaka:

Zapis relacji on-line na portalu: