Druga drużyna

V liga: GARBARNIA II – KASZOWIANKA Kaszów 1:2 (1:1)

,

V LIGA

MARNOWANIE „SETEK” UKARANE

GARBARNIA II – KASZOWIANKA Kaszów 1:2 (1:1)

1-0 Michał Kitliński 13

1-1 Tomasz Grzesiak 42

1-2 Dorian Fijak 89 (głową).

Łukasz Piątek oraz Piotr Kubiczek i Sławomir Tomczyk (KS Olkusz).

Sebastian Pamuła, Piotr Klima (na ławce rezerwowych) – obaj Kaszowianka.

GARBARNIA II: Kamil Nowak – Norbert Piszczek, Artur Krzeszowiak, Wojciech Głuchaczka, Rafał Górecki – Tomasz Liput, Karol Kostrubała, Petar Borovićanin (68 Jakub Kozioł), Michał Kitliński (46 Grzegorz Gawle) – Mateusz Ząbczyk (46 Mateusz Ciesielski), Piotr Apostolski.

KASZOWIANKA: Jakub Kozłowski – Sebastian Pikuła (67 Dawid Nosek), Dorian Fijak , Damian Pabiś, Sebastian Soból, Krzysztof Zawora, Krzysztof Pachacz (67 Konrad Tyrpuła), Tomasz Grzesiak , Marcin Cygnarowicz (62 Tomasz Armatys), Sebastian Pamuła (90+2 Piotr Klima ), Igor Arynin.

 

26.05.2018 (AB)

W składzie całkiem śmiało mogącym uchodzić za drugoligowy druga drużyna Garbarni przegrała na Rydlówce z liderem II grupy krakowskiej Klasy Okręgowej, Kaszowianką. Zwycięskiego gola goście zdobyli w 89. minucie, czym ukarali gospodarzy za kilka zmarnowanych tzw. stuprocentowych okazji.

Brązowi zaczęli z wysokiego C, w 6. minucie po rzucie wolnym Karola Kostrubały z 25. metrów Jakub Kozłowski musiał się nieźle napracować aby zagrodzić piłce drogę do bramki. W 7. minucie przed szansą stanął Piotr Apostolski, ale z najbliższej odległości nie trafił do celu. W 8. minucie po strzale głową Michała Kitlińskiego Kozłowski odbił piłkę przed siebie, a dobitka skrzydłowego Garbarni padła łupem obrońcy gości.

W 13. minucie po dograniu Apostolskiego Kitliński markując strzał zwiódł jednego z rywali, a potem pewnie pokonał Kozłowskiego. W 42. minucie Tomasz Grzesiak strzałem lewą nogą zza linii pola karnego wykończył zespołową akcję Kaszowianki i doprowadził do wyrównania.

W 55. minucie po bardzo ładnym rozprowadzeniu piłki przez Petara Borovicanina i akcji z udziałem Grzegorza Gawle i Kostrubały Mateusz Ciesielski przeholował z dryblingiem w polu karnym gości. Po szybkiej kontrze z udziałem Grzesiaka i Krzysztofa Zawory były zawodnik Garbarni Marcin Cygnarowicz nie trafił do pustej bramki. Garbarskich akcentów w zespole Kaszowianki było więcej, bo w różnych okresach swej przygody z piłką barw klubu z Ludwinowa bronili jeszcze Sebastian Soból, Damian Pabiś i Igor Arynin.

W 57. minucie po świetnej akcji gospodarzy z udziałem Gawle i Ciesielskiego Tomasz Liput nie zdołał pokonać Kozłowskiego, ale nikt nie wie jak to się stało, że bramkarz gości wyszedł z tej opresji obronną ręką. W 59. minucie Norbert Piszczek kapitalnie przerzucił głową piłkę nad obrońcą i w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał futbolówkę obok celu. W 61. minucie po akcji Piszczka w szesnastce Kaszowianki zabrakło szczęścia Apostolskiemu.

W 67.minucie w sytuacji sam na sam z Grzesiakiem Kamil Nowak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Za moment po kornerze Piszczek wyłuskał piłkę spod nóg Grzesiaka i wyekspediował ją poza linię końcową. W 73. minucie po dograniu Apostolskiego głową strzelał Piszczek, ale Kozłowski był na posterunku. W 80. minucie Apostolski w sytuacji sam na sam wywalczył jedynie rzut rożny. W 81. minucie po akcji zapoczątkowanej dalekim przerzutem przez Sobola Krzeszowiak wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Tomasza Armatysa.

W 83. minucie po akcji Liputa i Gawle Jakub Kozioł strzelił obok słupka. W 85. minucie Piszczek po podaniu Gawle w sytuacji sam na sam z Kozłowskim strzelił prosto w niego. W 89. minucie po główce Grzesiaka Nowak odbił piłkę przed siebie, ale wobec strzału głową Doriana Fijaka był juz bezradny.

Już w doliczonym czasie gry po kornerze w polu karnym Kaszowianki padł na murawę Kozioł. Gospodarze domagali się podyktowania rzutu karnego, ale gwizdek arbitra milczał. Trzeba oddać nieźle prowadzącemu zawody sędziemu, że nawet po obejrzeniu filmowej powtórki nie można jednoznacznie powiedzieć, że „wapno” gospodarzom się należało. Tym bardziej, że napastnik Garbarni po całej sytuacji zaczepiany przez jednego z rywali bardzo szybko wstał i przyjął pozycję do „walki kogutów”, tak jakby wcześniejszy rzekomy faul na nim dodał mu sił, a powinien je przecież odebrać…

Porażka w takim składzie, choćby nawet i z liderem „okręgówki”, na pewno nie zapisze się złotymi zgłoskami w klubowych kronikach Garbarni. Ale skoro marnuje się nawet nie stu, ale „trzystuprocentowe” okazje, to trzeba ją przyjąć z pokorą.

Zdjęcia i filmy Pana Pawła Apostolskiego: